Hity kuchni hiszpańskiej Hity kuchni hiszpańskiej Hity kuchni hiszpańskiej Hity kuchni hiszpańskiej Hity kuchni hiszpańskiej

OCENA

(0 Głosów)

Hity kuchni hiszpańskiej

Opowiadając o swojej hiszpańskiej przygodzie często pytana byłam o hiszpańską kuchnię, która w ocenie wielu jest uznawana za jedną z najsmaczniejszych w Europie. Każdy Hiszpan, którego spotkałam zawsze rozpływał się nad boską paellą, tortillą czy jamón serrano- tamtejszą szynką. Ja, kiedy próbuję sobie przypomnieć swoje ulubione potrawy z hiszpańskiego jadłospisu, w gruncie rzeczy mam problem, bo mało jest rzeczy za którymi tak na prawdę tęsknię, a bardzo często zdarzało mi się tęsknić za kuchnią polską ;-)

Może sprawa ma się inaczej nad morzem, gdzie mnóstwo pysznych ryb i świeżych owoców morza, ale Madryt jakoś kulinarnie mnie nie zachwycił. W przeciętnym domu chleb, a raczej jego pochodne typu bagietka, chapata itp. to podstawa- nie może ich zabraknąć przy żadnym posiłku! Nie ważne, czy jesz mięso z frytkami, czy ryż lub makaron – wszystko dosłownie popycha się bagietką, która jeśli świeża rzeczywiście jest dobra, ale na dzień następny zęby można stracić na “gumowej podeszwie”. Moje poszukiwania prawdziwego razowca w Madrycie spaliły na panewce i wiele razy zamiast czarnego chleba dawałam się nabrać na karmelizowany z brązową skórką. Poza chlebem, do każdego mięsnego posiłku najczęściej dodaje się frytki smażone na głębokim oleju – zapomnijcie o gotowanych ziemniaczkach z koperkiem, ryżu, o kaszy gryczanej nawet nie wspominając! Tą ostatnią zawsze przywoziłam z domu, bo nawet w sklepach ze zdrową żywnością rzadko kiedy mogłam ją dostać.

Do tej pory dziwi mnie ogromnie, że kraj w którym świeże warzywa i owoce są dostępne przez cały niemal rok, jada się tak mało surówek!

Trzeba też wspomnieć o tym, że drugie dania zazwyczaj nie są okraszone jakąkolwiek surówką czy sałatą. Owszem zieloną sałatę z dodatkami podaje się, ale jako pierwsze danie- potem zapychasz się mięchem i frytami…. Dla osoby, której jak u mnie, połowę talerza stanowią surówki lub inne warzywa, a ziemniaków prawie nie jadam, jest to ciężki orzech do zgryzienia…Do tej pory dziwi mnie ogromnie, że kraj w którym świeże warzywa i owoce są dostępne przez cały niemal rok, jada się tak mało surówek!

Ciasta i inne wypieki – wszystko prawie na bazie ciasta francuskiego – możecie zapomnieć o drożdżówkach, babkach piaskowych, keksach czy sernikach -w zamian croissanty, profiteroles z kremem (rodzaj małego ptysia) i donut’sy polane czekoladą lub lukrem. Czasami zdarzy się jakieś dobre ciasto z migdałami tzw. tarta de Santiago (tł. ciasto z migdałami Jakuba), ale trzeba trafić w odpowiednie miejsce ;-).

No dobrze, to tyle z rzeczy, które nie wzbudzały i nigdy nie będą wzbudzać mojego entuzjazmu w kuchni hiszpańskiej. Są natomiast rzeczy, które bardzo lubię, a należą do nich:

  • gazpacho – pyszny chłodnik ze świeżych pomidorów, ogórków, papryki, przyprawiony oliwą i przyprawami – cudnie smakuje w gorący dzień!
  • huevos rotos – w wolnym tłumaczeniu “połamane jajka” czyli ziemniaki lub frytki zasmażane z sadzonym jajkiem i kawałkami jamón serrano
  • pan tumaca- czyli moje ulubione śniadanie – grzanka z bagietki z tarkowanym świeżym pomidorem, oliwą z oliwek, solą i pieprzem do smaku – cudnie smakuje w letni poranek!
  • jamón cerrano – świetne do kanapek ze świeżą bagietką i pomidorem – doskonale zaspokaja głód podczas wycieczki za miasto ;-)
  • atún encebollado – czyli tuńczyk w cebulce i białym winie rozpływający się w ustach – danie, które jadłam raz w miasteczku Conil k/Kadyksu i tak zapadło mi w pamieć, że nieustannie szukam tego smaku ilekroć odwiedzam Hiszpanię
  • Lentejas con chorizo- czyli soczewica z kiełbaską chorizo, z papryką, cebulką, czosnkiem – zimowe danie o niepowtarzalnym smaku przypominające naszą fasolkę po bretońsku
  • churros con chocolate – czyli przysmak z najlepszą gorącą pitną czekoladą, jaką kiedykolwiek piłam! :)
  • oliwki – w najróżniejszych kombinacjach smakowych, wystarczy powiedzieć, że przyjeżdżając do Hiszpanii ich nie znosiłam, a wyjeżdżając pokochałam! :)

To tylko kilka pozycji, które uważam za warte przeniesienia na inne grunty kulinarne. Ponieważ za owocami morza nie przepadam, nie będę osądzać smaku “pulpo” czyli ośmiorniczek ukochanych przez mieszkańców Galicji (pn Hiszpanii) czy innych krewetko-podobnych rarytasów ;-)

A Wy? Macie swoje ulubione dania z Hiszpanii? Czego chcielibyście spróbować?

¡Buen provecho! czyli Smacznego :)