Kaprys stolicy Kaprys stolicy Kaprys stolicy Kaprys stolicy Kaprys stolicy

OCENA

(0 Głosów)

Kaprys stolicy

Już chyba gdzieś pisałam, że Madryt to bardzo zielone miasto, pełne przestrzeni, które wśród wielu zabudowań nie zapomniało o oddechu dla swoich mieszkańców – pełno w nim placów, parków – takich małych osiedlowych jak i większych typu Retiro.

No właśnie- każdy turysta odwiedzający stolicę wie, gdzie znajduje się ten park, który łączy dwa odległe krańce miasta (centrum z pd Atochą). Jest to urocze miejsce z “brokułowymi drzewami” jak mawia moja siostra ;-) bo drzewa o sprytnie uformowanych koronach tak właśnie wyglądają i zachwycają swoją bajkową formą.

Ale nie o Retiro chciałam dziś pisać. W któreś wiosenne kwietniowe południe wybrałam się z moim znajomym do innego madryckiego parku o nazwie “El Capricho” (tł. kaprys) będącego równocześnie nazwą stacji metra, gdzie dojeżdża się zieloną linią nr 5 w kierunku Alameda de Osuna – jest to przedostatni przystanek tej linii i mało popularny kierunek, jednak na prawdę warto się tam wybrać.

Ten spacer pamiętam szczególnie, ponieważ był to mój pierwszy fotograficzny spacer ze świeżo zakupioną, pierwszą w życiu lustrzanką i obfotografowałam tam prawie każdy kwiatek nie mogąc się nadziwić możliwościami mojego Nikona. A że była już wiosna i już wtedy drzewa wyglądały tak, jak u nas w maju – widoki miałam piękne!

Hiszpanie na prawdę umieją się cieszyć otaczającą ich przestrzenią

Był słoneczny, bezwietrzny dzień, niedziela – doskonała pora na to, by zgubić się w alejkach tego parku. Nie jest tak wielki jak Retiro, ale ma w sobie wiele uroku. Są alejki osłonięte drzewami, gdzie można spocząć w cieniu, są żeliwne zdobne ogrodzenia, jest staw z hałasującymi kaczkami, polanki z kwitnącymi jabłonkami i mnóstwo rzeźb, fontann, małych wodospadów… Doskonałe miejsce na plener malarski, czy zajęcia z tai-chi. Hiszpanie na prawdę umieją się cieszyć otaczającą ich przestrzenią i czerpią wiele radości z przebywania na świeżym powietrzu – z resztą, kto by nie potrafił mając tyle dni słonecznych w roku! ;-) Parki w Madrycie kojarzą mi się nie z zapomnianym, cichym miejscem spacerów emerytów, ale z miejscami pełnymi życia, muzyki, sportu, tańca, targów książki, ze spotkaniami towarzyskimi, z teatrzykami kukiełkowymi dla najmłodszych, z mimami, z wylegiwaniem się na trawie, z kawą przy stoliczku w towarzystwie przyjaciółki, z dziadkami debatującymi o polityce lub grającymi w szachy, warcaby czy kręgle… Wielka szkoda, że u nas tych parków tak niewiele i w tym pośpiechu, w jakim dzisiaj żyjemy, mało kto pamięta o tym, że w słoneczny dzień można usiąść na ławce w parku i poczytać książkę przy akompaniamencie śpiewu ptaków…

Jeżeli kiedyś będziecie w Madrycie, zajrzyjcie do Kaprysu – urzecze Was różnymi odcieniami zieleni, ciekawymi roślinami, pięknymi formami architektury, pomoże znaleźć wytchnienie od miasta i zrelaksować się w otoczeniu zieleni. Mnie zachwycił, nie tylko fotograficznie ;-)