Monte Naranco Monte Naranco Monte Naranco Monte Naranco Monte Naranco

OCENA

(0 Głosów)

Monte Naranco

Dzisiaj opowiem Wam o mało znanym miejscu i pewnie niewielu pokusiłoby się, by tam właśnie skierować swoje kroki, mnie jednak urzekło. Może była to “ta chwila”, mglista pogoda, cisza wokół…

Mówiłam  już, że Hiszpania ma wiele oblicz i nie zawsze są one słoneczne? Taki jest region Asturias w pn części Półwyspu Iberyjskiego, gdzie w ciągu dnia może świecić słońce i padać deszcz, na zmianę i kilka razy w tej samej kombinacji. Parę lat temu, jeszcze gdy mieszkałam w Madrycie, razem z moją koleżanką wybrałyśmy się do Oviedo. Bardzo chciałam zobaczyć tą część Hiszpanii, pochodziła z tego miasta również inna moja przyjaciółka, która zawsze opowiadała mi o zieleni północy i o tym, że każdy “asturiano” (mieszkaniec Asturias) nie rusza się z domu bez parasola. Chciałam zobaczyć tą hiszpańską Irlandię i nie zawiodłam się.

O Oviedo i Gijón pisałam już przy okazji innych wpisów, pominęłam wtedy jednak jedno miejsce zwane Monte Naranco, a w szczególności położoną na jego wzgórzu kaplicę Santa María del Naranco, ok. 4km od Oviedo. Dostać się tam można autobusem komunikacji miejskiej, podróż nie trwa zbyt długo. Jedyne, na co należy się przygotować to długi czas oczekiwania na autobus powrotny do centrum. Dla nas to czekanie było wówczas tym bardziej uciążliwe, że lało jak z cebra akurat jak siedziałyśmy na jakimś prowizorycznym przystanku, bez wiaty nad głową. Widoki jednak były zapierające dech w piersiach, zarówno z perspektywy wzniesienia, jak i potem patrząc na tą samotną budowlę z dołu.

W pewnym momencie zostałyśmy tam same i czułam się jak w jakiejś samotni. Cisza była kojąca, przepełniona odgłosami deszczu i śpiewających ptaków…

Droga na szczyt wzniesienia jest dosyć dobrze oznaczona i nie zajmuje zbyt długo. Widok natomiast warty jest tej wyprawy. Kiedy dotarłyśmy na szczyt rozpostarło się przed nami zielone soczyste wzgórze po środku z ruinami (chociaż w całkiem dobrym stanie) małej kaplicy z żółtego piaskowca. Cudownie kontrastowały te kolory ze sobą. Do tego drobny deszczyk, unosząca się coraz wyżej mgła,a w oddali miasto i jego zabudowania również skąpane w białym płaszczu skroplonej wody… W pewnym momencie zostałyśmy tam same i czułam się jak w jakiejś samotni. Cisza była kojąca, przepełniona odgłosami deszczu i śpiewających ptaków… Budowla przypominająca styl romański i mi osobiście kojarząca się ze scenerią filmu “Romeo i Julia”, a w rzeczywistości będącą częściowo miejscem kręcenia kilku scen do jednego z moich ulubionych filmów “Vicky, Cristina i Barcelona”. Woody Allen jest zresztą postacią, która mocno wpisała się w krajobraz Oviedo, ma tam nawet swoją rzeźbę i podobno to deszczowe miasto Asturias bardzo przypadło mu do gustu ;-)

Jeżeli będziecie kiedyś w pn Hiszpanii i posiadać będziecie własny transport, na pewno w Asturias znajdziecie mnóstwo takich pięknych miejsc, do których zazwyczaj turystom nie chce się jechać, bo są mało komercyjne. W zamian za to powitają Was olśniewającym krajobrazem i niezapomnianą atmosferą… Polecam wszystkim, lubiącym zbaczać czasem z utartego szlaku ;-)